Postanowienie o wszczęciu śledztwa z 26 czerwca 1956 r., dotyczącego morderstw popełnionych przez żandarma Józefa Kokota w latach 1942–1944 w Łańcucie i okolicy na osobach narodowości żydowskiej i polskiej

Prezentujemy skan postanowienia o wszczęciu śledztwa z 26 czerwca 1956 r., dotyczącego morderstw popełnionych przez żandarma Józefa Kokota w latach 1942–1944 w Łańcucie i okolicy na osobach narodowości żydowskiej i polskiej.

Skan pochodzi z zasobu rzeszowskiego Archiwum IPN (IPN Rz 052/317 – Akta śledztwa w sprawie służby w niemieckiej żandarmerii, zabójstw osób narodowości polskiej i żydowskiej w okresie okupacji niemieckiej, prowadzonego przeciwko: Józef Kokot, imię ojca: Józef, ur. 17-10-1921 r., tj. podejrzanemu o popełnienie przestępstwa z art. 1 pkt. 1 Dekretu z 31-08-1944 r.; w materiałach skomasowano akta sprawy agenturalno-poszukiwawczej dotyczące Józefa Kokota, imię ojca: Józef, ur. 17-10-1921 r. prowadzonej przez Powiatowy Urząd ds. Bezpieczeństwa Publicznego w Łańcucie i Wydział II Służby Bezpieczeństwa Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Rzeszowie).

Zobacz cały dokument w formacie .pdf

* * *

Josef Kokott (inna wersja zapisu nazwiska: Kokot), urodził się 17 października 1921 r. w miejscowości Koblów (czes. Koblov) nieopodal Ostrawy. Po zajęciu Czechosłowacji przez III Rzeszę został jako zadeklarowany Niemiec powołany w 1940 r. do wojska, z którego przeniesiono go do służby pomocniczej w niemieckiej policji. Od stycznia 1941 r. do lipca 1944 r. był żandarmem w Łańcucie. „Diabeł z Łańcuta” – jak mówili o nim mieszkańcy miasta i okolic – osobiście, z zimną krwią zamordował wielu Żydów i Polaków. W trakcie rozstrzeliwania Ulmów oraz ich kilkuletnich dzieci krzyczał do świadków zdarzenia: „Patrzcie, jak giną polskie świnie, które przechowują Żydów!”. Postawę Kokotta w znamienny sposób obrazuje to, że w 1942 r. w kasynie żołnierskim w Łańcucie wspólnie z kolegami żandarmami „miał świętować” zamordowanie swojej czterechsetnej ofiary.

Pod koniec okupacji Kokott został wcielony do Wehrmachtu. Dostał się do sowieckiej niewoli, ale jako obywatel czechosłowacki został zwolniony z obozu i powrócił w rodzinne strony. Po wojnie przez rok służył w wojsku czechosłowackim. Mieszkał w Darkowicach nieopodal Ostrawy, gdzie pracował jako ślusarz. Na wniosek Prokuratury Wojewódzkiej w Rzeszowie w 1957 r. został aresztowany i przekazany polskim władzom. Kiedy w 1958 r. stanął przed sądem w Rzeszowie, bronił się jak wszyscy niemieccy zbrodniarze. Mówił, że działał na rozkaz przełożonych, że został zindoktrynowany i bał się o własne życie. Kiedy zarzucano mu strzelanie do małoletnich, odpowiedział, kłamiąc: „Nie zrobiłem tego i nigdy bym nie zrobił. Dzieci były, są i będą moją słabą stroną”. Płacząc, prosił w imieniu żony i dwójki swojego potomstwa o sprawiedliwy wyrok.

1 września 1958 r. Sąd Wojewódzki w Rzeszowie skazał go na karę śmierci, z czasem zamienioną na dożywocie, a następnie zmniejszoną do 25 lat pozbawienia wolności. Od 1973 r. Kokott wielokrotnie występował o warunkowe przedterminowe zwolnienie, którego jednak mu nie udzielono. Zmarł w wieku 59 lat, 16 lutego 1980 r., w areszcie śledczym w Bytomiu.

źródło: ekspozycja „»Błogosławieni Sprawiedliwi, albowiem…« Opowieść o Rodzinie Ulmów” przygotowana przez Oddziałowe Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie

Opcje strony

do góry