Protokół przesłuchania świadka Edwarda Nawojskiego

Prezentujemy skan protokołu z 15 maja 1958 r. z zeznania świadka –  Edwarda Nawojskiego, zeznającego w sprawie Józefa Kokotta. Zeznania zostały złożone w Prokuraturze Wojewódzkiej w Rzeszowie.

Dokument znajduje się w zasobie Archiwum IPN (IPN BU 392/1145 – Akta dotyczące ukrywania przez Józefa i Wiktorię Ulmów rodzinie Goldmanów i Szalów we wsi Markowa, pow. Łańcut w latach 1942–1944).

Zobacz cały dokument w formacie .pdf

* * *

Josef Kokott (inna wersja zapisu nazwiska: Kokot), urodził się 17 października 1921 r. w miejscowości Koblów (czes. Koblov) nieopodal Ostrawy. Po zajęciu Czechosłowacji przez III Rzeszę został jako zadeklarowany Niemiec powołany w 1940 r. do wojska, z którego przeniesiono go do służby pomocniczej w niemieckiej policji. Od stycznia 1941 r. do lipca 1944 r. był żandarmem w Łańcucie. „Diabeł z Łańcuta” – jak mówili o nim mieszkańcy miasta i okolic – osobiście, z zimną krwią zamordował wielu Żydów i Polaków. W trakcie rozstrzeliwania Ulmów oraz ich kilkuletnich dzieci krzyczał do świadków zdarzenia: „Patrzcie, jak giną polskie świnie, które przechowują Żydów!”. Postawę Kokotta w znamienny sposób obrazuje to, że w 1942 r. w kasynie żołnierskim w Łańcucie wspólnie z kolegami żandarmami „miał świętować” zamordowanie swojej czterechsetnej ofiary.

Pod koniec okupacji Kokott został wcielony do Wehrmachtu. Dostał się do sowieckiej niewoli, ale jako obywatel czechosłowacki został zwolniony z obozu i powrócił w rodzinne strony. Po wojnie przez rok służył w wojsku czechosłowackim. Mieszkał w Darkowicach nieopodal Ostrawy, gdzie pracował jako ślusarz. Na wniosek Prokuratury Wojewódzkiej w Rzeszowie w 1957 r. został aresztowany i przekazany polskim władzom. Kiedy w 1958 r. stanął przed sądem w Rzeszowie, bronił się jak wszyscy niemieccy zbrodniarze. Mówił, że działał na rozkaz przełożonych, że został zindoktrynowany i bał się o własne życie. Kiedy zarzucano mu strzelanie do małoletnich, odpowiedział, kłamiąc: „Nie zrobiłem tego i nigdy bym nie zrobił. Dzieci były, są i będą moją słabą stroną”. Płacząc, prosił w imieniu żony i dwójki swojego potomstwa o sprawiedliwy wyrok.

1 września 1958 r. Sąd Wojewódzki w Rzeszowie skazał go na karę śmierci, z czasem zamienioną na dożywocie, a następnie zmniejszoną do 25 lat pozbawienia wolności. Od 1973 r. Kokott wielokrotnie występował o warunkowe przedterminowe zwolnienie, którego jednak mu nie udzielono. Zmarł w wieku 59 lat, 16 lutego 1980 r., w areszcie śledczym w Bytomiu.

źródło: ekspozycja „»Błogosławieni Sprawiedliwi, albowiem…« Opowieść o Rodzinie Ulmów” przygotowana przez Oddziałowe Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie

Opcje strony

do góry